piątek, 28 sierpnia 2015

#dosłownie 5 minut (8)

   Siedziałem z Patrycję przed jej domem, na szczęście nie zauważyła, że ruszałem jej telefon. Zdobyłem to co chciałem, może nie w taki sposób jaki chciałem, ale liczy się efekt, nie?
 -No i to było tak, że Zuźka zaczęła się z Kacprem spotykać..
- opowiadała Pati.
 - Ale w sensie byli parą?
- Coś Ty! - zaśmiała się - oni kumplują się jakieś 4 lata, a dopiero niedawno pozwoliła mu się dotknąć, no znaczy przytulić się, kumasz?
- Tak tak, to znaczy, że to z Kają już trwa 4 lata? - próbowałem sobie wszystko ułożyć.
- Nie dłużej, one zawsze się nie lubiły.. ale to się wtedy nasiliło... - czułem jak w kieszeni wibrował mi telefon. To pewnie SMS, uśmiechnąłem się w myślach. -... Ja tam osobiście do Zuzi nic nie mam, ale szczerze Ci powiem, że raczej ie jest warta zainteresowania.
Wydawało mi się, że to jej przyjaciółka, a ja słyszę taki tekst? O co tu chodzi?!
- Dobra Pati, miło się gadało, za te informacje masz u mnie duże piwo, ale już muszę uciekać - mówiłem wstając z ławki.
-Już? - ona również się podniosła - myślałam, że zostaniesz dłużej... a może wieczorem chciałbyś wyjść? - odwróciłem na głowie tył na przód snapback'a i westchnąłem cicho.
-Mam Twój numer, jak coś będę dzwonił, ok? - jeszcze chwilę zajęło nam pożegnanie się, na szczęście obeszło się bez przytulań, choć zauważyłem, że Patrycji by się chyba to bardzo spodobało.

Gdy tylko wyszedłem z jej podwórka od razu sprawdziłem telefon... tak! Odpisała! Co prawda, kim jestem i co od niej chce, ale to zawsze coś, no nie?
Zadowolony ruszyłem w stronę przystanku, gdzie jedna ścieżka prowadzi na boisko, a druga do domu Zuzi. Po drodze oczywiście odpisałem jej, że to ja i chciałbym wyjaśnić wczorajszą sytuację. Miałem wielką nadzieje, że mój plan się powiedzie.
  •  
  •  
  •  
"Wybacz, ale nie chce już o tym gadać" - odpisałam szybko Olkowi, miałam tylko nadzieje, że to nie dziewczyny znów się ze mnie nabijają. Szybko podniosłam się z łóżka i od razu poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic, w domu był tylko ojciec, poznałam, bo jego buty stały w wejściu. Szybko i po cichu załatwiłam łazienkę po czym poszłam do pokoju się ubrać. Wyciągnęłam pierwszą z brzegu bluzkę, był to biały t-shirt, Patrycja mówi, że to crop top, a ja twierdzę, że to po prostu przykrótka już na mnie bluzka, no cóż... założyłam do tego jeansowe spodenki i standardowo włosy zaplotłam w warkocz, do kieszeni wrzuciłam telefon. Przechodząc przez kuchnie złapałam jagodziankę i wyszłam z domu. Na zewnątrz pięknie świeciło słońce, nic tylko wybrać się nad wodę... hmm to nawet niezły pomysł. Przeszłam przez podwórko, tam, za ogrodzeniem znajduje się sad i to właśnie tam podziała się reszta mojej rodzinki. Kiedy tylko Jasio mnie zobaczył od razu z piskiem radości przybiegł do mnie.
- Cześć maluszku! - wzięłam go na ręce i pocałowałam w policzek, on tylko pokazał ręką, że mam iść w stronę kocyka, na którym bawił się z Polą. W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni, to był pewnie sms od Olka. Ruszyłam z małym w stronę tego kocyka i odstawiłam go. Pola wołała mnie do zabawy, usiadłam na chwile, ale pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam telefon, rzeczywiście to Olek odpisał: „Może jednak znalazłaś byś chwilkę? Dosłownie 5 minut” – westchnęłam tylko po przeczytaniu i schowałam telefon. Nie wiedziałam co mam robić z jednej strony chciałam się do wiedzieć czego on ode mnie chce, ale z drugiej strony bałam się. Z zamyślenia wyrwała mnie Pola:
- No bawisz się czy nie?! – zapytała podirytowana wręczając mi lalkę.
-A mogę jej zmienić fryzurę? Chyba jej dzisiaj nie czesałaś, co? – uśmiechnęłam się do małej.
- No bo ona dopiero wstała- tłumaczyła Pola- no i jeszcze nie zdążyła, nie widzisz, że ona jest jeszcze w piżamie? – mówiła jakby to było oczywiste.
-Och przepraszam, nie zauważyłam – zaśmiałam się. Pola chyba się zdenerwowała, bo zabrała mi swoją lalkę i sama zaczęła się bawić. Złośnica mała, wstała dziś lewą nogą.
Podniosłam się z miejsca i znów w kieszeni poczułam wibracje, tym razem razem z dzwonkiem. Już bałam się, że to on dzwoni, na szczęście to była Patrycja.
-No cześć Patka, co tam? – odebrałam od razu.
-Hej, idziesz dzisiaj nad wodę? – zapytała – Nudzi mi się, a takiego gorąco.
-Jasne, chętnie się wybiorę. A o której mniej więcej?
-Za godzinę przy lasku?
-Ok. Zapytam Kacpra, może będzie chciał iść.
-Jak chcesz, ale widziałam go jak gdzieś z ojcem jechał może go nie być, dobra to do zobaczenia za godzinę, papa – Pożegnałam się z nią i rozłączyłam się, od razu napisałam do Kacpra czy jedzie i szybko pobiegłam w stronę mamy i Stasia, którzy właśnie przycinali gałęzie jabłonek.

  • ·           
  •  
  •  

Długo jeszcze czekałem na jej odpowiedź, no niestety nie doczekałem się jej. Po powrocie do domu zaległem w salonie na kanapie, tam było tak chłodniutko. Włączyłem telewizje, akurat trafiłem na pogodę, dzisiaj gorąco, jutro deszcz i znów gorąco, niby fajnie, miałem nadzieje, że w weekend będzie ok. Przypomniałem sobie, że miałem zadzwonić o te rozgrywki i to też zrobiłem. Dogadałem się z trenerem na kolejny dzień na spotkanie, podał mi dokładny adres i godzinę 15.
-Jak tam te Twoje dziewczyny? – na fotel obok usiadł Krystian.
-A daj mi spokój – westchnąłem tylko – gdzie rodzice?
-No a jak myślisz? – pytanie retoryczne – Co dzisiaj będziesz robił? – wzruszyłem tylko ramionami popijając cole z lodem. Westchnął tylko i dodał, że wychodzi pograć, machnąłem tylko ręką nie odrywając oczy od telewizora.



__________________________________
Przepraszam za brak obecności i króciutki, obiecuję poprawę :(

3 komentarze:

  1. Jak zwykle świetny ;)
    Nie martw się wena powróci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duże plany ale teraz czasu brak. 😞 Dziękuję za miłe słowa 😘 Mam nadzieje, że kolejna część będzie skończona wcześniej 😃

      Usuń
  2. Czekam na więcej! I propsy za cole, haha wiesz kto <3

    OdpowiedzUsuń