piątek, 13 kwietnia 2018

#spacer (14)

-Zuźka, może się napijesz skoro i tak tu jesteś? - w końcu przerwałem jej monolog, ale kiedy dostrzegłem jej wzrok, szczerze nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Oczy miała chyba większe niż pięciozłotówki.
-Ja nie pije... -Wydusiła w końcu z siebie po chwili ciszy.
- Oj jezuuu, tak tylko na rozluźnienie, co?
- Jasne, żeby potem dziewczyny znów miały temat do nabijania się ze mnie? - Parsknęła.
- Jak chcesz... - Wzruszyłem ramionami -ja do nich wracam -jak powiedziałem tak zrobiłem, ale po chwili Zuzia mnie zatrzymała.
- Mogę mieć prośbę?
-Mówiąc patrzyła się i w oczy tym swoim hipnotyzującym spojrzeniem, przytaknąłem ruchem głowy - nie gniewam się, że mnie tu nie zaprosiłeś, ale byłam tu z moim bratem, dobra?
- Spoko -puściłem jej oczko i ponownie ruszyłem w stronę znajomych.


- Gdzie masz tą małą? - zaczepił mnie Alan.
- Chyba stąd wyszła - odpowiedziałem mu trochę zlewając go, ale chyba się zmartwił, bo wystrzelił w stronę wyjścia z podwórka jak szalony. Westchnąłem ze zrezygnowaniem.

  •   
  •  
  •                   
  "Jaka kompromitacja"- powtarzałam w myślach wychodząc za ogrodzenie podwórka Olka. Nie widziałam co ze sobą zrobić, Pati na imprezie, Kacpra nie ma, a do domu nie miałam co wracać. Zostaje mi tylko spacer, niech tylko zacznie padać... będzie idealnie.

 Kilka chwil później, kiedy w głowie ułożyłam już plan wycieczki po mojej cudownej wsi usłyszałam, że ktoś woła moje imię. Szczerze? W pierwszej chwili zamarłam, bardzo się przestraszyłam, przez myśl mi przeszło, że może być mój ojciec ale chwila... co on by tu robił? Powoli odwróciłam się i zauważyłam Alana, który szedł w moją stronę dość szybko.
- Czemu nie zostajesz? - zapytał w momencie, kiedy mnie dogonił.
- Nie chce...Nie mam po co  - wzruszyłam ramionami - a Ty wyszedłeś, bo?
- Bo mam ochotę na spacer - zdezorientowała mnie jego szybka odpowiedz.
- I dlatego mnie wołałeś?
- Zadajesz za dużo pytań - zaśmiał się.
- Nie ważne... - uśmiechnęłam się pod nosem, może i ma trochę racji? - W takim razie chodźmy...

Ruszyliśmy w stronę "centrum" naszej wioski, od domu Olka prowadzi tam skrót.
- Nie boisz się chodzić takimi emmm... drogami? Tu jest zupełnie ciemno - zapytał cicho Alan, chyba się trochę przestraszył.
- Serio? To wieś, nikt mi tu z nożem nie wyskoczy, chyba, że... -urwałam, ale wyczuwając coraz większy niepokój Alana zaśmiałam się - kot w butach.
- Strasz strasz, to się policzymy - dźgnął mnie palcami w bok zaśmiał się.
-Ej, bo Cię tu zostawię!

Po kilkunastu minutach wędrówki, wygłupów i rozmowy dotarliśmy do "centrum". "Centrum" To nasz mały ryneczek na środku wsi, jest tu coś w rodzaju gminy, poczta, mały kościółek, sklepik i coś s czego jestem super dumna. Malutki park, kilka ławeczek jakaś fontanna, uroku dodaje mu mnóstwo kwiatów. To drugie moje ulubione miejsce tutaj. Zaproponowałam Alanowi, żebyśmy właśnie tam usiedli.

-Ale tu ładnie...
- W nocy i tak mało widać, najładniej jest w dzień - usmiechnęłam się rozglądając się dookoła, wzrokiem zatrzymałam się na chłopaku obok mnie. Przysunął się w moja stronę i objął mnie ramieniem, poczułam się nieswojo ale odwzajemniłam to i oparłam głowę o jego bark siadając wygodniej. Dopiero po chwili zorientowałam się co robię i szybko się odsunęłam.
- Wybacz... - szepnęłam.
- Zrobiłem coś nie tak? - popatrzył na mnie i usiadł przodem do mnie, bokiem na ławce. Westchnęłam tylko.
- A teraz tak szczerze... Marta Czy Kaja Cię tu wysłała?



1 komentarz:

  1. Razem z nami odkryj zakamarki swojej wyobraźni. Zobacz świat, którego nie widział nikt przed Tobą. Pozwól nam się przez niego poprowadzić. Znajdź coś dla siebie. https://www.facebook.com/ZMilosciDoOpowiadan/

    OdpowiedzUsuń